The Last Of Us II. Obszerna recenzja gry i wgląd w historię.

The Last Of Us II. Obszerna recenzja gry i wgląd w historię.

Gry video są obecnie mocną częścią całej popkultury. Dzieje się tak za sprawą treści, które nam przekazują. W zależności od danego tytuły mogą być to np. emocje związane z samą rozgrywką, czy też jak często bywa w przypadkach gier z dobrze nakreśloną fabułą – historia. Gra tak samo jak film może przenieść nas do innego świata. Dobrze napisani bohaterowie połączeni z odpowiednio dopracowaną grą pod względem technicznym dają nam połączenie, które potrafi być dla nas rozrywką na wiele godzin. Przez ostatnie lata pojawiło się wiele tytułów, które przyciągają uwagę graczy z całego świata. Są to bardzo często gry z najwyższej półki, jeżeli chodzi o ich rozmach pod względem przygotowania technicznego. Produkcje, które są tworzone przez kilka lat są przykładami dzieł, które dojrzewały i przez okres przygotowań nakręcały graczy, którzy nie mogli doczekać się premiery danego tytułu. Ten okres wyczekiwania ma bardzo duże znaczenie. Ludzie tworzą sobie w głowie obraz idealnej gry, którą muszą dostać. Przecież są jej wielkimi fanami i nie mogą być zawiedzeni po wyjściu gry na rynek. Niestety nie da się dogodzić każdemu. Nie sposób jest stworzyć grę, która pod każdym względem będzie idealna dla każdego z graczy. Każdy z nich ma przecież inne wymagania. Zazwyczaj po premierze dużego tytułu ludzie dzielą się na kilka obozów. Zwolenników i przeciwników, oraz tych, którzy po prostu cieszą się danym tytułem nie patrząc na detale, które dla reszty są czymś niezbędnym. Każda z tych grup ma trochę racji w swoim postępowaniu i przyjmowanym po wyjściu gry stanowisku. Bycie fanem danej gry sprawia, że jesteśmy do niej przywiązani. Chcemy żeby losy naszych bohaterów potoczyły się w sposób, który będzie nam odpowiadał. Przez lata oczekiwań snujemy teorie o tym co się stanie w danej serii. Nic więc dziwnego, że po przejściu gry, która w żadnym stopniu nie odpowiadała naszym oczekiwaniom czujemy niedosyt i pewnego rodzaju złość. Czy jest to dobre podejście? Szukając emocji w gamingu można powiedzieć, że tak. Czasami jednak burza jest zbyt duża.

Part II

Pierwsza część gry The Last Of Us została przyjęta bardzo dobrze przez opinię publiczną. Trudno jest znaleźć głosy, które mówią o tym, że produkcja nie spełniła czyichś oczekiwań. Jest to kawał porządnej gry video, która posiada sporą dawkę dobrych mechanik związanych z samą rozgrywką, oraz niezwykle napisaną historię. Tutaj większość osób jest zgodna co do jakość tej gry. Jest to pewnego rodzaju „Must Play”, jeżeli chodzi o gry na Playstation. Wszystko dostaje jeszcze dodatkowej wartości po spojrzeniu na lekką odnowioną grę na PS4. Dobrze, ale co z kontynuacją? Sprawa wygląda już znacznie inaczej, jeżeli chodzi o ocenę fanów. Wielu z nich wręcz obraziło się na serię po przejściu drugiej części. Historia różni się od tej, którą dostajemy w pierwszej części. Jest ona mniej uniwersalna, jeżeli chodzi o szansę na przypadnięcie do gustu dużej ilości graczy. Nie można odmówić jej odwagi i tego, że ekipa odpowiedzialna za produkcję nie pieści się z opinią innych. Robią gry takie na jakie mają ochotę. Widać, że wizja twórców jest tutaj w pełni przedstawiona i to na pewno jest plus. Studio, które nie boi się odważnych decyzji w stosunku do swoich serii na pewno powinno być przez to dobrze odbierane. W pewnym sensie tak właśnie jest. Nikt nie krytykuje w tej kwestii Naughty Dog. Ekipa realizuje swój pomysł i nie patrzy na opinię publiczną. Dobrze, ale o co tak na prawdę jest tyle szumu? Chodzi o historię z kontynuacji.

Nie ma miękkiej gry

Kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części przenosimy się do głównej lokalizacji w świeci The Last of Us. Miasto Jackson tętni życiem, pomimo sytuacji, która panuje za jego murami. Od lat na świecie ludzie umierają przez plagę grzybów, która zmienia ich w krwiożercze potwory. Ocalałym i silnym przedstawicielom ludzi jednak udaje się przetrwać i stawiać czoło sytuacji, która zniszczyła stary świat. Jednymi z są bohaterowie naszej historii – Joel, oraz jego przyszywana córka Ellie. Dziewczyna jest odporna na grzyby. Po kontakcie z potworem nie zmienia się w jednego z nich. Jest to jedyny taki przypadek. Na tym wątku skupia się część pierwsza. Opowieść z drugiej przenosi nas w świat zemsty. Joel lata wcześniej zabił osobę, której córka do dziś szuka na nim zemsty. Mowa tutaj o postaci Abby. Tutaj pojawia się pierwszy problem produkcji. Twórcy w bardzo nietypowy sposób przedstawiają nam bohatera, którego niby mamy zrozumieć i mieć szansę w trzymaniu jego strony. Jednak jak można polubić kogoś, kto pojawia się w serii od kilku minut i już zabija nam głównego bohatera? To właśnie jest największy błąd The Last Of Us w jej najnowszej wersji. Po genialnym wstępie do gry, który pokazuje nam możliwości graficzne, oraz potężną mechanikę produkcji – mamy wątek, w którym gramy naszym największym wrogiem. Abby, czyli nowa postać po dosłownie kilu godzinach gry – zabija w okrutny sposób Joela. W grze kierujemy na zmianę Joelem, Ellie i Abby. Po śmierci Joela zostają nam tylko dwie panie, które wymieniają się rozgrywką co jakiś czas. Dla wielu graczy możliwość gry Abby nie była niczym przyjemnym. Ta postać jeszcze chwilę temu – pozbawiła nas możliwości obcowania z ulubionym bohaterem z części pierwszej. Wiele osób w momencie, w którym zdali sobie sprawę z modelu rozgrywki – wyłączyło grę i nigdy już do niej nie wracali. Czy można im się dziwić? Patrząc na to jakie zapewne mieli oczekiwania co do gry i na to, że muszą grać bohaterem, który jest kimś kogo obecnie nienawidzą – to nie można w żadnym stopniu się dziwić. Emocje to rzecz, której nie można odmówić tej grze. Problemem może być to, że przez większość czasu będą to negatywne wrażenia. Po śmierci Joela gra zmienia się w drogę do zemsty Ellie, która jest przerywana scenami z Abby. Nie mamy szans dobrze skupić się na żadnej ze stron. Większość osób była po stronie Ellie. Rozgrywkę, gdzie kierujemy Abby po prostu chcieli przechodzić jak najszybciej się da, tylko po to żeby wrócić do fabuły związanej z grą bohaterką z pierwszej części. Tutaj tak samo jest to zrozumiałe. Nie da się w łatwy sposób polubić postaci, która zabija głównego bohatera z poprzedniego tytułu. Być można pod względem przedstawionej historii da się zrozumieć jej motyw i działanie, ale jest to zdecydowanie za mało, jeżeli chodzi o kwestię polubienia bohatera. Po pewnym czasie zdajemy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza gra. Będzie to oczywiście walka, w której dwie postaci zmierzą się i wyłoniony zostanie bohater, który najlepiej poprowadził swoją kampanię. Cała gra jest pełna trupów. Praktycznie cały czas ktoś ginie, lub zostaje ranny. Wszystko to za sprawą jednej, lub drugiej zemsty. Jest to stary i dobrze znany model prowadzenia historii. Tutaj jednak boli mocniej ponieważ fani walczą często o pomszczenie swojego ulubieńca z Part I. Gra jest przepełniona bólem. Nie jest to rozgrywka, która sprawia czystą przyjemność, ale jednak wciąga. Kiedy dochodzi już do finałowej walki – nie dzieje się nic. Bohaterki walczą, ranią się nawzajem i na końcu pojedynku rozchodzą się po wizji Ellie, która zauważa w niej Joela. Tutaj zdaniem wielu powinien być wybór co do wymierzenia sprawiedliwości przeciwniczce. Ellie jednak puszcza wolno Abby i cała droga zemsty nie ma w pewnym rodzaju sensu. Fabuła jest trudna, być może taki model nie jest dobrym wyborem. Jednak zainteresowanie grą, oraz burza jest na tyle duża, że na pewno produkcja zwróciła się z dużym zyskiem.

Pozytywy

Wątki fabularne mają w sobie sporo do zarzucenia według masy graczy. Historia nie jest prosta i być może to zgubiło pod tym względem ten tytuł. Jednak są pozytywne strony gry, dla których warto jest się nią zainteresować. Są nimi wszystkie strony techniczne i detale z tym związane. Tutaj mamy najwyższy możliwy poziom. Nie można przyczepić się praktycznie do niczego. Zaczynając od samego sterowania. Jest bardzo proste i chodzenie postaciami po zniszczonym świecie sprawia sporo przyjemności. Tak samo jest w przypadku jazdy konnej. Jest ona zrobiona na bardzo wysokim poziomie. Grafika dosłownie powala. Wszystko jest zrobiona z największą dokładnością i dbałością o szczegóły, które trudno nam nawet zauważyć. Sceny są zrobione niezwykle dobrze i rozgrywka przypomina czasami kadry z filmów. Model walki jest podobnie dobry. Starcia są przyjemne i często można stosować wiele rozwiązań np. z użyciem granatów, czy też skradania się w krzakach i zabójstw z ukrycia. Twórcy w tym aspekcie na prawdę się postarali. Do wyboru mamy kilka rodzajów broni, które możemy ulepszać i zdobywać na różnym etapie gry. Dodatkowe ulepszenia pozwalają nam inny styl gry. Jest to bardzo ciekawe i każdy fan rozwoju postaci powinien być zadowolony. Mamy nawet możliwości ulepszania samej Ellie i Abby. Gdyby gra była lepiej zrobiona pod względem wykorzystania zdobytych przez nas przedmiotów – to oceny mogłyby być lepsze. Jakość wstawek w postaci scenek z udziałem naszych bohaterów też jest na wysokim poziomie. Wszystko ogląda się przyjemnie i też za sprawą niezwykle dobrze zrobionej muzyki – możemy przenieść się do innego świata. Jest to bardzo ważne, jeżeli patrzy się na ocenę całości. Nie można oceniać gry tylko na podstawie historii. Ona może się podobać tylko danej ilości odbiorców i ciężko jest o sytuację, w której spodoba się każdemu z nas. The Last Of Us II to gra, która na pewno ma wady pod względem przedstawienia nam bohaterów i poprowadzenia historii. Jednak nadal jest to tytuł niezwykle dopracowany pod innymi względami. Jeżeli komuś spodoba się fabuła to na pewno będzie dobrze bawił się przez całość. Jest to na pewno trudna gra pod względem odczuć, które mamy co do bohaterów. Zemsta jest tutaj pokazana bardzo krwawo i poza nią nie liczy się nic innego. Niektóre decyzje twórców mogą wydać się zbyt mocne. Jednak żyjemy w świecie, gdzie trzeba w pewien sposób robić wrażenie na rynku. Tutaj na pewno studio zaznaczyło dominację. Czy warto zagrać w Part II? Oczywiście, że tak. Kierowanie się opinią innych graczy nie zawsze jest dobre. Warto jest samemu sprawdzić to co przygotowali dla nas twórcy i ocenić to na podstawie własnych doświadczeń. Na pewno będzie to bardziej rozsądne. Ocena na końcu i tak należy do nas.